Nasz Beskid, marzec 2006

Felieton świąteczny

         Każde święta skłaniają człowieka do wspomnień i zastanawiając się nad tematem felietonu przypomniałem sobie charakterystyczną cechę odróżniającą studentów pochodzących z Nowego Sącza od innych w okresie moich studiów. Studiowałem fizykę na Uniwersytecie Jagiellońskim – to był okres 1964-1969 i czasy, w których bardzo popularne były studenckie „rajdy”, zjazdy, zwykle 2-3 dniowe. Ambicją „każdej” uczelni było organizować co roku minimum jeden taki rajd – brało w nim udział często kilkuset studentów i „łaziliśmy” po różnych górach – często w rajdach uczestniczyli studenci z innych uczelni warszawskich czy śląskich. Normalną sprawą było przedstawianie się nowo poznanym w górach kolegom – w pewnym momencie złapałem się na tym, że moi koledzy pochodzący z różnych miast ówczesnego województwa krakowskiego mówili o sobie: „ Pochodzę z krakowskiego”, a ja – podobnie jak inni sądeczanie mówiliśmy w takiej sytuacji z dumą: „Jestem z Nowego Sącza”. To było dla nas rzeczą oczywistą, że fakt mieszkania w Nowym Sączu jest powodem do dumy i nie ma żadnego powodu, żeby to ukrywać. To było między innymi echem wcześniejszego eksperymentu sądeckiego, który rozsławił imię Nowego Sącza w środowiskach akademickich, ale i mądrych gospodarzy Sądecczyzny, którzy umieli rozbudzać miłość do swojego miasta.

         Co ciekawe, ten mit niezwykłego miasta przetrwał do dzisiaj i został jeszcze umocniony przez niezwykłe osiągnięcia biznesowe takich ludzi jak Kazimierz Pazgan, Roman Kluska, Bracia Koralowie, Ryszard Florek czy Andrzej Wiśniowski. Wymieniam tylko tych, którzy stali się ikonami sądeckiej przedsiębiorczości, ale mógłbym jeszcze wymienić wielu ludzi, których firmy są znane daleko poza Nowym Sączem.

         Moje życie od wielu lat polega w dużej mierze na udziale w konferencjach, spotkaniach, zjazdach – co roku poznaje tysiące ludzi i zawsze mam wrażenie, że moi rozmówcy traktują Nowy Sącz, jako coś niezwykłego i budzącego sympatię. Istnieje swoisty mit niezwykłego Nowego Sącza i ten mit powinniśmy hołubić, wzmacniać i poszerzać. Ja zawsze podkreślam przewagi Nowego Sącza, które spowodowały, że pomimo dość licznych i bardzo atrakcyjnych propozycji nigdy nie zrezygnowałem z mieszkania tutaj. Ileś razy drażniłem rozmówców opowiadając, że czasami pierwszy widok jaki widzę po wstaniu i wyjściu z łazienki to bażant spacerujący po moim ogrodzie, że wyjeżdżając po pracy ze szkoły czy z domu po 20-30 minutach jestem w lesie i mogę bezpiecznie zostawić samochód przy zaporze leśnej i iść na kilka godzin w góry. Komfort życia w Nowym Sączu rośnie teraz dzięki mrówczej pracy Antka Malczaka i osób mu towarzyszących. Mogę, nie wyjeżdżając z Nowego Sącza, iść do teatru czy na koncert filharmoniczny. Mamy tutaj restauracje na światowym poziomie a placki ziemniaczane ze specjalnym sosem w „Kupieckiej” są zdecydowanie najlepsze i jedyne na świecie. Mogę ze swoimi studentami bawić się w bardzo dobrych warunkach w dyskotekach nie ustępujących dyskotekom z Krakowa czy Warszawy. Jedną z cech charakterystycznych Nowego Sącza zawsze była żywość środowiska artystycznego. Aktywność sądeckich galerii jest imponująca, a przecież wciąż powstają nowe. Rośnie też liczba obiektów sportowych otwartych nie tylko dla zawodników ale i dla amatorów. Naprawdę, krok po kroku, zbliżamy się do sytuacji, w której Nowy Sącz zacznie wygrywać rankingi miast o najlepszych warunkach życia.

         Oczywiście, jest jeszcze wiele spraw, które można i należy poprawić, ale to sprawy, o których powinniśmy mówić między sobą. W naszym wspólnym interesie, który w pewnym momencie przełoży się na decyzje finansowe inwestorów zewnętrznych, jest pokazywać wspólnie silne strony mieszkania w Nowym Sączu.

         Korzystając z gościnnych stron „Naszego Beskidu” życzę wszystkim czytelnikom Wesołych Świąt, pięknej wiosennej pogody i rosnącego optymizmu związanego z tym, że mamy szczęście mieszkać w jednym z najpiękniejszych zakątków Polski.
o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone