Home&Market , kwiecień 2007

Za wykorzystaniem „manny z nieba”

         Od kilku miesięcy w sposób dość aktywny uczestniczę w swoistej walce (a może lepiej określić to konkurencji, grze) o środki z funduszy europejskich na realizację ogromnego projektu opracowanego w mojej Wyższej Szkole Biznesu – National-Louis University nazwanego przez nas Miasteczkiem Multimedialnym, które powstanie w Nowym Sączu. Staję się powoli ekspertem – wiem nie tylko co to są programy operacyjne, cele szczegółowe, priorytety, listy indykatywne projektów kluczowych, ale poznałem też „wiedzę tajemną” bardziej subtelne procedury i mechanizmy, których poznanie przekłada się na skuteczność w ubieganiu się o środki z funduszy unijnych. Dzięki temu zrozumiałem też lepiej jak gigantyczna odpowiedzialność spoczywa na obecnym rządzie Rzeczpospolitej. Z jednej strony można rządowi tylko zazdrościć – ma on „w rękach” blisko 70 mld Euro, kwotę niewyobrażalną nawet dla osoby zarządzającej dość dużym budżetem i to kwotę do zainwestowania w ciągu tylko 6 lat. Co więcej to jest kwota na „czyste” inwestycje, nie obarczona tzw. wydatkami sztywnymi. Mówiąc wprost umiejętne użycie nawet części tych pieniędzy może przełożyć się na zwycięstwo partii rządzącej w 2009, a prawie na pewno przełoży się na dobry rezultat wyborczy w 2013 roku, kiedy to skutki inwestycji będą widoczne dla zwykłego obywatela.

         Z drugiej strony przed rządzącymi coraz mocniej musi pojawiać się dylemat jaką część środków unijnych przeznaczyć na inwestycje infrastrukturalne podnoszące komfort życia w Polsce (drogi, mosty, oczyszczalnie ścieków czy powszechny dostęp do Internetu szerokopasmowego) a jaką część pieniędzy przeznaczyć na inwestycje w odleglejszą przyszłość ( a więc nie przekładające się na sukces wybory w 2009, a może też jeszcze zbyt mało widoczne aby przynieść sukces w 2013) ale kluczowe dla osiągnięcia przez Polskę przewagi konkurencyjnej w określonych obszarach gospodarczych w świecie rozwiniętym. Wiem, że w obecnym rządzie jest co najmniej kilka osób, których można nazwać politykami poważnymi – to jest takimi, którzy nie myślą tylko „przez okulary” najbliższych wyborów, ale myślą poważnie o Polsce w perspektywie całych dziesięcioleci i z tym wiążę nadzieję, że dostrzegą wagę problemu globalnego gospodarki i rozwój gospodarki opartej na wiedzy. Proces globalizacji i rozwoju gospodarki opartej na wiedzy jest dużym zagrożeniem ale i wielką szansą dla państw takich jak Polska (swoistych średniaków – państw ani zbyt biednych ale i nie bogatych).

         Jestem pewien, że dosłownie teraz na naszych oczach rozgrywa się bitwa o przyszłość Polski na najbliższe kilkadziesiąt lat. Warto w tym miejscu przypomnieć, że taka „manna z nieba” już się nie powtórzy, bo w następnym okresie budżetowym UE główne środki pójdą na najbiedniejsze regiony nowych państw członkowskich tj. Bułgarii i Rumunii. Polska oczywiście pozostanie wciąż beneficjantem, ale wielkość dotacji na pewno zmniejszy się w porównaniu do obecnej. Wielu ekspertów twierdzi, że procesy globalizacyjne „niszczą” średniaków. Pozostaje wybór czy chcemy być wśród państw bogatych czy też zadowolimy się egzystencją wśród państw ubogich. To jest wciąż wybór stojący przed nami. Państwo polskie może wykorzystać tzw. rentę opóźnienia i przeskoczyć ze swoją gospodarką z gospodarki przemysłowej od razu do gospodarki opartej na wiedzy. Mamy w porównaniu z innymi (szczególnie w stosunku do starych państw UE) istotną przewagę – duże liczebnie i dobrze wykształcone roczniki wyżu demograficznego z lat 80 tych XX wieku – młodzież przeważnie pochodzącą z biednych lub niezamożnych rodzin, młodzież niezwykle zmotywowaną i otwartą na nowe. To w czasach gospodarki opartej na wiedzy niezwykły kapitał i zasób. Trzeba tylko tej młodzieży tu w kraju stworzyć właściwe warunki do rozwoju i pracy.

         I tu wracam do dylematu – na co wydawać dotacje unijne. W nowej gospodarce doszło do wyraźnego przewartościowania zasobów – mniej ważne (bo łatwo dostępne) są surowce, technologie, ba, nawet pieniądze, najważniejszym zasobem stał się kapitał ludzki, wiedza zgromadzona w ludzkich mózgach i umiejętność jej użycia. Co ważne – wiedza jest zasobem, który się nie zużywa i łatwo pomnaża. W chwili obecnej Polska dysponuje wystarczająco dobrze wykształconymi, ambitnymi ludźmi aby nie tylko podążać za światem rozwiniętym ale i w wybranych dziedzinach zmierzyć się z najlepszymi i próbować uzyskać przewagę konkurencyjną. Potrzeba tylko dobrych pomysłów, dużej odwagi i odrobinę szczęścia a do tego odpowiednich środków. Przykład Finlandii i Nokii pokazuje jak w ciągu kilkunastu lat można osiągnąć światowy sukces i przeskoczyć do pierwszej ligi światowej.

         Na koniec pozostaje wiara, że ci poważni politycy i ich współpracownicy wspierający ich w różnych państwowych instytucjach będą mieli wystarczająco dużo siły i odwagi wspartej rozwagą aby istotną część dotacji unijnej przeznaczyć na ryzykowne, choć niezbędne inwestycje w naszą i naszych dzieci wspólną przyszłość.
o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone