InBlanco, kwiecień 2005

    Trudno w dziewiątym dniu po śmierci Jana Pawła II pisać o sprawach innych niż związanych z Ojcem Świętym.

    1. Ostatni tydzień był w Polsce niezwykły. Dla ludzi po 40-tce w sposób naturalny budził porównania z atmosferą pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego w czerwcu 1979 roku i atmosferą ostatnich dni strajku sierpniowego i pierwszych dni po podpisaniu Porozumień Sierpniowych 1980 roku. Oczywiście wówczas atmosfera była pełna radosnego entuzjazmu i nadziei, teraz mieliśmy atmosferę smutku, ale było w tych wydarzeniach coś wspólnego, poczucie, że podobnie jak ja myślą miliony Polaków, atmosfera wspólnoty, wzajemnej życzliwości, swoistego wyciszenia. Była jedna rzecz różniąca te wydarzenia, bardzo ostro zarysowana i dla mnie osobiście niezwykle radosna. Tak jak podczas strajków w sierpniu 1980 roku główną rolę odgrywali robotnicy, tak teraz najbardziej widoczna była polska młodzież. Jestem przekonany, że to co działo się w dniach 3-9 kwietnia 2005 roku będzie długo analizowane przez socjologów i politologów.

      Na naszych oczach pojawiła się nowa generacja ludzi, którzy wykorzystując nowe sposoby porozumiewania się (Internet, SMS) potrafią zorganizować w ciągu kilku godzin gigantyczne demonstracje – bez formalnych organizatorów, planów, pieniędzy i innych rzeczy niezbędnych (tak się wydawało jeszcze tydzień temu) w takim przypadku. W wielu przypadkach niemożliwe było odnalezienie osoby, która pierwsza rzucała pomysł spotkania. To co obserwowałem w ciągu tego tygodnia to niesłychanie wyrazista otwartość młodych ludzi na prawdziwe autorytety. Ojciec Święty mówił przez całe swoje życie, twarde, zero-jedynkowe prawdy. Jego system wartości jest jednoznaczny – wydawałoby się, że zbyt trudny dla współczesnej młodzieży. Okazało się jednak, że młodzi ludzie uznali Go za swojego Mistrza. Wiele razy spierałem się o kondycję polskiej młodzieży – ja zawsze byłem optymistą, a obecnie uzyskałem dodatkowe bardzo mocne argumenty dla mojej tezy. I zawsze powtarzam, że przypadki negatywne to wina nas – pokolenia rodziców i wychowawców, którzy czegoś nie dostrzegli lub źle pracowali z młodymi, a czasami wręcz nic nie robili.

      Podczas poprzedniego tygodnia zobaczyliśmy to co kiedyś Jan Nowak-Jeziorański nazwał „jasną stroną księżyca” – że możemy być razem, że mamy wspólne wartości, a polska młodzież pokazała coś bezcennego – dynamizm, poczucie wspólnoty i wyczuwalną potrzebę wspólnych, tradycyjnych wartości (coraz mocniejsze są argumenty na rzecz tezy o Generacji 4R – rodzina, rozsądek, rynek, religia). Jestem przekonany, że nikt z Was nie zapomni tego tygodnia i że wynosicie z niego nie tylko jednorazowe mocne przeżycie, ale znacznie więcej, tak jak moje pokolenie zostało zmienione przez wydarzenia czerwca 1979 roku i sierpnia 1980 roku.

    2. Przez wielu jestem uważany za mistrza PR. Nigdy nie ukrywałem tego, że udało mi się zrobić coś niezwykłego – najpierw zbudować bardzo silną markę, a później wypełnić ją treścią. W ciągu ostatniego tygodnia uświadomiłem sobie z niesłychaną ostrością, że prawdziwym Mistrzem nad Mistrzami był w zakresie PR i budowania marki nazwanej „POLSKA” Jan Paweł II. W połowie lat 70-tych Polska była „niczym” – jednym z wielu państw obozu komunistycznego, państwem biednym, kojarzonym wyłącznie z przeszłością. Jedyne personalne i pozytywne skojarzenia z Polską (i to tylko dla nielicznych) to były nazwiska Kopernika i Chopina. Wszyscy jeździmy po świecie – chyba mogę przyjąć to za udowodnioną tezę – trudno obecnie znaleźć człowieka w świecie, który nie wiedziałby co to za kraj – Polska, a dla ogromnej większości pierwsze skojarzenie będzie z „Polskim Papieżem”, i to skojarzenie zdecydowanie pozytywne. Oczywiście nie wszystko jest rezultatem działań Ojca Świętego – po drodze był Lech Wałęsa i miliony Polaków w „Solidarności”, która rozwaliła stary system ułatwiając setkom milionów ludzi w Europie Środkowej-Wschodniej i Azji odzyskać wolność, były Nagrody Nobla dla Polaków, była fantastycznie szybka adaptacja Polaków do życia w warunkach wolnego rynku, ale u początków tych zmian znowu pojawia się postać Jana Pawła II. Mamy obecnie niezwykle korzystną sytuację – nazwa naszego kraju jest „nadreprezentowana” w mediach w stosunku do naszej siły gospodarczej i politycznej. To bardzo korzystna „wartość dodana”. Nikt z Was wyjeżdżając do obojętnie jakiego kraju nie musi się wstydzić lub ukrywać, że jest Polakiem. Być Polakiem to obecnie powód do dumy – kochani nie przesadzam, wystarczy pojechać dla przykładu na Ukrainę i zobaczyć jak niesłychanie zmieniała się pozycja Polski i to w kraju, z którym mamy bardzo bolesne okresy w historii.

      Po raz pierwszy tak mocno w naszej tysiącletniej historii (nie licząc Złotego Okresu Jagiellońskiego, okresu związanego z odzyskaniem niepodległości w 1919, ze zwycięstwem nad Armią Czerwoną w 1920 roku) Polska może być kojarzona z sukcesami. A u początków tych sukcesów jawi się postać Giganta – człowieka, który tak silnie wpłynął na losy świata – człowieka, który urodził się, wychował i dojrzewał w Polsce. Ojciec Święty dał każdemu Polakowi coś niezwykle cennego – wzmocnione poczucie dumy, że jest się Polakiem. Teraz w każdej dyskusji, niezależnie gdzie będziemy, na pytania co Polska jest warta mamy jedną gotową odpowiedź – daliśmy światu Jana Pawła II i nie da się tego argumentu odrzucić. Ostatnie 27 lat zmieniło pozycję Polski w świecie – mamy wokół czego budować nowy patriotyzm, a od waszego pokolenia teraz zależy czy potraficie tę pozycję nie tylko utrzymać, ale i wzmocnić. Ja w to naprawdę, głęboko wierzę i piszę to bez emocji jako ekspert PR.
o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone