Felieton - InBlanco/ Ampersand - marzec 2007

Polskie Hollywood w Nowym Sączu

         Notatki piszę 8 marca, w Dniu Kobiet więc zaczynam od życzeń dla wszystkich studentek WSB-NLU oraz Pań pracujących w szkole przypominając jednak, że ja WAS kocham stale i mocno cały rok, a nie tylko jeden dzień! A teraz chwila wspomnień – muszę się przyznać, że nie lubię Święta Kobiet bo kojarzy mi się ten dzień z czasami odległymi mi, sprzed 1989 roku, z dniem z zasady zmarnowanym. Pracowałem wówczas w laboratorium badawczym w dużej firmie produkującej wyroby z grafitu i 8 marca zawsze to był dzień stracony kojarzący się do tej pory z goździkami i wódką.

         Od rana w każdej instytucji w Polsce szefowie biegali z pojedynczymi goździkami do każdej pracującej Pani (oczywiście kwiaty były kupowane przez firmę) a od 10 rano zaczynało się wspólne świętowanie – najpierw kawki a później wódka. To samo było w instytucjach gdzie pracowali niemal wyłącznie mężczyźni – wystarczyła jedna kobieta jako swoisty pretekst do toastów i zmarnowania dnia. Takie to były czasy i dlatego ja w tym dniu „nie biegam” z kwiatkami.

         A teraz o rzeczach najważniejszych, czyli o projekcie Miasteczka Multimedialnego. Coraz częściej łapie się na tym, że nie bardzo wiem czy to co się dzieje obecnie to sen czy rzeczywistość, tylko tak niezwykła, że trudno w nią uwierzyć. A zaczęło się wszystko 22 stycznia 2006 gdy przyszedł do mnie ówczesny prezes Optimusa i zaczęliśmy pracę nad stworzeniem Sądeckiej Sieci Innowacji i Transferu Wiedzy. Późnej było coraz ciekawiej – pod koniec czerwca na konferencji zorganizowanej dla kilkudziesięciu najwybitniejszych absolwentów w czasie nieformalnego spotkania powstała idea budowy w Nowym Sączu Miasteczka Multimedialnego. Stale powtarzam, że pomysł miasteczka nie pochodzi ode mnie (choć nadal media czynią mnie ojcem projektu) tylko jest efektem zbiorowej kreatywności wielu osób, głównie absolwentów a tą pierwszą iskierkę zapaliła Agata Rzepka, jedna z najbardziej kochanych przeze mnie absolwentek, która jest producentem filmowym i to bardzo dynamicznym. Agata przychodząc do szkoły (mieliśmy wówczas specjalizację zarządzanie w mediach) oświadczyła, że będzie producentem filmowym i zrealizowała swoje marzenia. Pamiętam też, że była bardzo aktywna w czasie studiów i była też pierwszą śpiewającą studentką w historii szkoły (dla przykładu była gwiazdą przyjęcia urodzinowego na moją 50-tkę, w moim domu jeszcze budującym się w czasie słynnego „bankietu na betonie”). Pomysł Miasteczka podchwyciła dwójka osób, które uczestniczyły w tamtym czerwcowym spotkaniu – moja córka Kinga i Piotr Palikowski, który jest dyrektorem Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami instytucji partnerskiej, z którą realizujemy duży projekt finansowany z programy Equal. Piotr nie jest absolwentem WSB-NLU ale jest mocno rodzinnie związany z Sądecczyzną a obecnie stał się jednym z najbliższych moich współpracowników. Kinga i Piotr dosłownie w ciągu 2 tygodni rozwinęli idee miasteczka, policzyli jego budżet , tak że na początku sierpnia mogłem złożyć projekt wraz z tzw. „fiszką” Pani Grażynie Gęsickiej Minister Rozwoju Regionalnego. Zaczął się wtedy wyścig z czasem, którego pierwszy etap zakończył się sukcesem 27 lutego 2007.

         Ten wyścig polegał na tym, że harmonogram rządowy wprowadzenia programów operacyjnych finansowanych przez UE w latach 2007-2013 przewidywał utworzenie tzw. list indykatywnych projektów kluczowych dla rozwoju Polski do końca września 2006. A nasz projekt Miasteczka był tak niezwykły i szeroki, że nie mieścił się w ramach poszczególnych tzw. osi priorytetowych i nie mogliśmy liczyć na to, że będziemy startować w normalnej procedurze tzn. poprzez konkursy projektów. Mieliśmy cały czas poczucie, że pomysł i projekt powstały za późno i że nie zdążymy z przekonaniem decydentów, że warto przeznaczyć w końcu ogromne pieniądze (wartość projektu szacujemy na 126 mln Euro!) na inwestycję w rozwój Nowego Sącza. Na całe szczęście po drodze były różne kryzysy rządowe i w sposób naturalny prace nad opracowaniem listy indykatywnej się opóźniały a my zyskaliśmy czas na rozmowy, rozmowy, rozmowy. Jedną z głównych barier, na która się natknęliśmy było założenie, że inwestycja w innowacyjność gospodarki w priorytecie 5.3 Programu Operacyjnego „Innowacyjna Gospodarka”, który idealnie nam odpowiadał, będzie mogła być realizowane tylko w metropoliach. Ten zapis udało się nam zmienić dzięki pomocy mądrych ludzi w rządzie dopiero po kilku miesiącach. „Najgoręcej” było w styczniu i lutym. Wyjeżdżając na urlop 2 lutego byłem „niemal” przekonany, że nasz projekt jest na liście indykatywnej, już na urlopie dowiedziałem się, że nic z tego, a po powrocie zaczęły się najtrudniejsze 8 dni w moim życiu. Żartuję teraz, że jedyną osobą, której dokładnie opowiedziałem historię tych 8 dni jest mój wnuk Patrik, który ma 13 miesięcy, więc mogłem Mu wszystko powiedzieć bo On jeszcze i tak nic z tego nie zrozumiał. Ale nie byłem sam – było wielu cudownych ludzi, którzy zaangażowali się po naszej stronie i z satysfakcją wymienię jednego, ale niezwykłe ważnego – nowego prezydenta Nowego Sącza Ryszarda Nowaka, który z pasją i umiejętnie zaangażował się we wspieranie projektu. Ostatecznie Rada Ministrów 27 lutego wpisała Miasteczka Multimedialne na indykatywną listę projektów kluczowych przeznaczając ma I etap realizacji projektu kwotę 30 mln Euro! Ale nie spoczywamy na laurach – prawdziwa praca dopiero się zaczyna. W najbliższych dniach uszczegóławiamy projekt, rozpisujemy go na etapy, działania, zaczynamy dobór ludzi, tworzenie instytucji. Mam nadzieję, że do kolejnego Ampersandu i InBlanco opiszemy Miasteczko a szczególnie jego wpływ na rozwój WSB-NLU w osobnym artykule. Teraz tylko zasygnalizuję – rozszerzamy ofertę studiów o studia inżynierskie na kilku, najbardziej rozwojowych w światowej gospodarce kierunkach. A dzisiaj jeszcze kilka uwag ogólnych dotyczących projektu Miasteczka – w sposób niesłychanie aktywny wsparły nas polskie media, stwierdzę bez przesady, że to jest jedyny z kilkudziesięciu projektów, które znalazły się na lisach indykatywnych, który stał się społecznie powszechnie znany. To media (a nie my) wymyśliły „polski, sądecki, beskidzki Hollywood” (my wcale Hollywood w Nowym Sączu nie będziemy budowali, tylko coś znacznie bardziej skomplikowanego i lepszego) byliśmy wszędzie w telewizji, radio, gazetach, tygodnikach, platformach internetowych, jesteśmy nawet w kalejdoskopie marcowym znajdującym się w „kieszeniach” wszystkich foteli samolotów LOT-u i to z dużym reportażem. To nie my „nakręciliśmy” media, media same nas znalazły. Jedyne rozsądne wytłumaczenie to powszechne społeczne zapotrzebowanie na polski sukces, ludzie mają dość grzebania się w przeszłości, kłótni, afer, chcą żyć w normalnym „kraju”, w którym udają się niezwykłe przedsięwzięcia. I drugi aspekt , o którym często słyszałem od dziennikarzy – powszechne zaufanie do WSB-NLU, że jak my się za coś bierzemy to musi się udać. I uda się !!! A ja już jestem pewien, że nasza szkoła za kilka lat zmieni ligę – awansuje z ligi polskiej do Ligi Mistrzów – do światowej ekstraklasy uniwersytetów nadających kierunki rozwoju świata.

         Wracając do „snów” – mam narastające wrażenie, że w ciągu ostatnich 7 miesięcy przeżyłem więcej (wraz z intensywnością poparcia mediów ) niż prze pierwsze 5 lat budowy WSB-NLU, tzn. lata 1991-1996. A więc staliśmy się 10 razy bardziej sprawni i skuteczni. To nieźle i dobrze rokuje na przyszłość.
o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone