Źródło: „Nasz Beskid”, lipiec 2008

         Felieton piszę do lipcowego numeru „Naszego Beskidu”, więc kusi mnie, aby opowiedzieć o moich sposobach spędzania urlopu bądź wspomnieniach wakacyjnych. Ale obawiam się, że po serii „katastroficznych” artykułów w prasie codziennej, czytelnicy mogliby odebrać mój tekst jako ucieczkę od rzeczywistości. Więc tekst będzie o WSB-NLU.
    Zacząć jednak trzeba od generaliów, tj. kilku uwag o polskim szkolnictwie wyższym.
    W Polsce mamy do czynienia z absurdalną sytuacją, – co rok na studia stacjonarne do uczelni publicznych dostaje się około 200 tysięcy osób, (w 2006/7 – 194 tysięcy) i te osoby mają całe studia fundowane przez państwo, to znaczy z naszych podatków, ale studiować chce znacznie więcej – w poprzednim roku rozpoczęło studia 487 tysięcy a więc blisko 300 tysięcy osób za studia musi płacić. Większość z nich podejmuje studia zaoczne, bo pozwala to połączyć studiowanie z pracą. Studia płatne oferują wszystkie uczelnie publiczne, (tzw. studia wieczorowe i studia zaoczne) no i uczelnie niepubliczne, takie jak WSB-NLU, które od państwa nie dostają ani 1 zł. Ponieważ nasza Uczelnia dużą wagę przykłada do wysokiej jakości to naszą podstawową ofertą są studia stacjonarne, na których łatwiej tę wysoką jakość uzyskać. Dwa z czterech realizowanych programów studiów to kierunki wyłącznie stacjonarne (Politologia, Psychologia). Tak, więc uzdolniony młody człowiek chcąc zdobyć wykształcenie ma do wyboru albo zacząć studia stacjonarne za darmo na jednej z uczelni publicznych, albo zapłacić 6 tysięcy zł za rok (albo więcej) w uczelni niepaństwowej. Proszę zobaczyć o ile my musimy być lepsi od uczelni publicznych, aby ktoś uznał, że warto jest zapłacić za 5-letnie studia równowartość nowego samochodu. I tak, co roku od kilkunastu lat kilkuset studentów zaczyna u nas studia stacjonarne.

         Od 3 lat mamy dodatkową (i bardzo groźną dla WSB-NLU) konkurencję. To uczelnie europejskie, a szczególnie brytyjskie. Od 2004 każdy Polak podejmujący studia w krajach UE jest traktowany tak samo jak obywatel danego kraju. A więc albo studiuje za darmo, albo płaci symboliczne czesne. Przed 2004 rokiem, jeżeli ktoś chciał studiować w Polsce na dobrym międzynarodowym poziomie, to często przychodził na studia do WSB-NLU, teraz ma do wyboru niemal całą Europę. Szczególnie uniwersytety brytyjskie odebrały nam kandydatów na studia. To jest głównym powodem zmniejszenia się liczby kandydatów na studia i zarazem powodem naszych kłopotów finansowych, o których zrobiło się głośno. Oczywiście media lubią sensację, my nie, korzystając z tego miejsca chcę zapewnić, że dalsze istnienie WSB-NLU nie jest w żaden sposób zagrożone. Czas kryzysu czasami zmusza do przemyślenia zasad działania, czasem pozwala na nowe inspiracje. My też wykorzystaliśmy ten czas do działań, które powinny, nam ułatwić działalność w przyszłości i przyspieszyć rozwój Uczelni.

         Zwykle tak jest, że czasy trudne dla instytucji, grupy społecznej czy rodziny weryfikują wiedzę o ludziach. Tak i jest w naszym przypadku – wyraziście widać kto jest głęboko związany z WSB-NLU, a dla kogo Uczelnia jest tylko miejscem pracy. Tak zawsze jest, że skrajne sytuacje powodują, że zyskuje się nowych przyjaciół a czasami traci starych. Interesujące jest też zobaczenie jak kryzys, w czasie którego naturalnym jest pytanie o błędy popełnione w przeszłości przez osoby odpowiedzialne za doprowadzenie do kryzysu ujawnia ukryte czy uśpione emocje, agresję czy też osobiste kompleksy. Analiza tego wszystkiego co działo się i dzieje będzie w przyszłości świetnym materiałem (tzw. kejsem) omawianym na prowadzonym przeze mnie seminarium na temat przywództwa, a mam nadzieję także w książce, w której opiszę wszystko co stało się po 26 stycznia 2006 roku, kiedy doszło do ostrego zwrotu w moim myśleniu o przyszłości Uczelni.

         Wreszcie, czasy trudne zmuszają lidera do ponownego przemyślenia, jeszcze raz, wypracowanej strategii działania na najbliższe lata. To ciekawe, że wszystko co później okazywało się dobre dla WSB-NLU, powstawało w momentach najtrudniejszych, kiedy trzeba było ostro ruszyć mózgiem bo proste rozwiązania nie działały. I tak się dzieje – obecnie dzieją się sprawy, które pchną nas, i to wyraźnie do przodu. Nie mogę o tym teraz napisać bo to co najważniejsze dzieje się na poziomie rozmów z partnerami zewnętrznymi i musi być całkowicie poufne aż do momentu podpisania umów.

         Podsumowując w najbliższych dniach zamkniemy porządkowanie spraw finansowych i ustalimy plan działania na najbliższy rok akademicki. Z dobrych informacji to ta, że wygraliśmy duży 6 milionowy grant ze środków europejskich na wsparcie Wydziału Informatyki, teraz czekamy na wyniki innych konkursów. Zabawną informacją jest to, że kilka dni temu dostałem nagrodę w konkursie ogłoszonym przez renomowane czasopismo: Harvard Business Review Polska za najlepszy artykuł zamieszczony w HBR w ciągu 5 lat działalności pisma w Polsce - oto tytuł: „Gdy lider staje się barierą w rozwoju firmy”. Czy mam coś do tego tytułu dodać?

         A na koniec informacja o planach wakacyjnych – nigdzie nie wyjeżdżam, bo nie będę sobie obniżał standardu wypoczynku – gdzie będę miał lepiej niż we własnym domu i ogrodzie (ten tekst piszę na tarasie, słuchając śpiewu ptaszków), spędzę wakacje w dużej części z moim cudownym Wnukiem. Pochodzę też trochę po sądeckich górkach i dobrze wypocznę i nabiorę sił do pracy (w kolejnym roku akademickim) czego wszystkim Czytelnikom życzę.
o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone