Oj dziecko, dziecko!
(artykuł polemiczny)


         Gazety studenckie są rzeczywistością WSB-NLU od blisko 10 lat, In Blanco jest bodajże czwartym tytułem, redaktorów naczelnych było już z sześciu, to typowa sytuacja w szkole wyższej, w której co roku część studentów kończy studia, a zarazem kończy swoją aktywność w organizacjach studenckich. Są oczywiście uczelnie, w których od kilkudziesięciu lat wychodzi gazeta studencka z tym samym tytułem, ale dzieje się to w uczelniach, w których tak naprawdę gazetę wydaje administracja uczelniana „posługując się” aktywnymi studentami. W WSB-NLU pozostawiliśmy sprawę wydawania gazety samym studentom i wolnemu rynkowi. Chcecie mieć swoje pismo – to przygotujcie je i znajdźcie pieniądze na druk – szkoła pokrywa zawsze koszt pierwszego numeru, chcąc ułatwić start.

         Bardzo rzadko też ingerujemy w zawartość pisma – ten tekst jest drugą, albo trzecią (nie pamiętam dokładnie) polemiką z tekstami zamieszczonymi w gazetach studenckich.

         A teraz do rzeczy – w tym samym miejscu poprzedniego In Blanco Redakcja umieściła tekst „Zajmij mi miejsce”. Ten artykuł jest najdelikatniej go określając niezbyt mądry i w dużej mierze oparty na nieprawdziwych informacjach i zapewne machnąłbym na niego ręką (w końcu mam co robić i o czym pisać), ale do białej gorączki doprowadził mnie fakt, że autor nie miał odwagi podpisać go swoim nazwiskiem, tylko użył określenia „Student ZF”. Uważam to za oburzające i niedopuszczalne w naszej Szkole, a Redakcja, która na to się zgodziła długo będzie odzyskiwał dobrą opinię w moich oczach.

         Jednym z najważniejszych wyróżników naszego procesu kształcenia jest fakt, że obok przekazywania Wam wiedzy, próbujemy ukształtować Wasze postawy tak, aby Wam łatwiej było znaleźć się w życiu dorosłym i przyszłej pracy. Jedną z najważniejszych cech, które dość powszechnie są rozpoznane u absolwentów WSB-NLU jest ODWAGA i to wielowymiarowa, m.in. odwaga podejmowania trudnych wyzwań. Podpisanie artykułu „Student ZF” i to w sytuacji, gdy w całej 13-letniej historii Szkoły nikt nie miał żadnych kłopotów za krytykowanie (nawet najostrzejsze) władz Szkoły, uważam za zwyczajne i to głupie, bo niczym nie uzasadnione TCHÓRZOSTWO! To tyle i apeluję do Redakcji i „Studenta ZF” , aby chcąc zasłużyć na miano STUDENTA WSB-NLU ujawnił swoje nazwisko.

         A teraz co do zawartości merytorycznej. Odwiedziłem wiele uczelni, w tym także, w których czesne jest dziesięciokrotnie wyższe od naszego, oglądałem też wiele pracowni komputerowych, pytałem o zasady ich wykorzystywania. Reguły są jasne i takie same wszędzie – tylko przedmiotów informatycznych uczy się przy relacji 1:1 (tzn. przy każdym komputerze jeden student).Wszystkich innych przedmiotów (np. statystycznych, finansowych, itp.) o ile potrzebne są zajęcia przy komputerze można uczyć zasadą 2:1, tzn. dwóch studentów przy komputerze.

         Przygotowując nowy system realizacji zajęć na IV i V roku określiliśmy jasno zasady ich realizacji – WSZYSTKIE zajęcia w grupach 36–osobowych, także te które wymagają użycia komputerów. Specjalnie dla tych zajęć została przeorganizowana sala ... C, tak aby przy niektórych komputerach mogły pracować dwie osoby. W opracowaniu reguł brał udział Pan Prorektor prof. Marek Capiński, Kierownik Katedry Finansów, więc Jego współpracownicy powinni znać te reguły, w tej sytuacji stwierdzenie o ich „staraniach” brzmi co najmniej dziwnie.

         A teraz co do języka artykułu, cytuję: „w napierającym tłumie do pracowni komputerowej..”, „grupy zbyt liczne”, „zaistniała sytuacja odbiega od ustalonych założeń”. „generalne niezadowolenie i zniechęcenie”, „mamy więc ciasnotę na zajęciach, walkę o miejsce przy komputerze” – to wszystko są, nazywając rzecz po imieniu – kłamstwa. Więc może dlatego „Student ZF” wstydził się podpisać artykuł swoim nazwiskiem.

         Kończąc muszę się przyznać do pierwszej reakcji po przeczytaniu artykułu – pomyślałem sobie – oj dzieci, trochę Was za bardzo rozpuściłem. Po przemyśleniu koryguję to stwierdzenie – oj dziecko (Mój Drogi „studencie ZF”) popatrz wokół siebie, zobacz jak to wygląda w innych uczelniach w Polsce i poza jej granicami, spytaj swoich kolegów wyjeżdżających do uczelni europejskich w ramach Socratesa i spójrz obiektywnie na to co oferuje Ci twoja WSB-NLU. A najważniejsze – zawsze, do końca życia nie wstydź się swojego nazwiska i nie ukrywaj się za anonimami, bo jeszcze chwila i zaczniesz wstydzić się samego siebie,


    Twój Rektor – Krzysztof Pawłowski


    P.S. Żebyś nie uznał, że łatwo mi teoretyzować - w 1988 roku jeszcze za komuny, podpisałem wniosek do Sądu Wojewódzkiego w Nowym Sączu o zarejestrowanie działającej w podziemiu Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w mojej firmie i jednoosobowo występowałem w tej sprawie w Sądzie. I nic mi się nie stało, naprawdę.
o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone