Home and Market, październik 2005

Syndrom młodego stażem polityka

         Mamy za sobą kolejne wybory parlamentarne, które spowodowały dość zdecydowaną zmianę polityczną, co skutkuje, że spora grupa parlamentarzystów – posłów i senatorów, zasiądzie po raz pierwszy w ławach parlamentarnych. Nowy rząd to nowi ministrowie i wiceministrowie – razem dobrze ponad 50 osób. Z oczywistych powodów – mam za sobą czteroletni okres senatorowania – za każdym razem pilnie przyglądam się nowym władzom i niestety za każdym razem obserwuję śmieszne zachowania, które występują niezależnie od wieku osoby, u której one występują, które na swój prywatny użytek nazywam syndromem młodego polityka.

         Człowieka, który uzyskuje mandat wyborców, a jeszcze mocniej osobę, która obejmuje ważne funkcje rządowe, obskakują natychmiast potakiwacze – szczególnie urzędnicy, zaczyna się komplementowanie jaki pan jest mądry, jakie wspaniałe wystąpienie, jaka trafna decyzja, itd. itd. Do tego ma się dostęp do opracowań, przygotowuje się decyzje, o których, tzw. „zwykli ludzie” dowiedzą się za jakiś czas, więc narasta wewnętrzne przekonanie, że wie się więcej, rozumie się głębiej występujące procesy społeczne, zjawiska gospodarcze, itp. I stąd już bardzo blisko do nieszczęścia, przed którym dość trudno się obronić i które u osoby mało odpornej i niezbyt krytycznej w stosunku do siebie prowadzi do śmieszności i początku końca kariery politycznej, a po drodze może prowadzić do prawdziwych strat generowanych przez błędne decyzje osoby, która uważa, że wie wszystko lepiej, głębiej i szerzej.

         Drugim elementem syndromu młodego polityka jest nieumiejętność słuchania innych. Polski polityk (poza jednostkami) słyszy tylko siebie. Mógłbym przytaczać wiele przykładów dyskusji, w których politycy dyskutujący na określony temat wsadzają w usta uczestników dyskusji kwestie w ogóle niewypowiedziane. Czasami ma się wrażenie, że dany osobnik z góry wie co jego oponent może powiedzieć i w ogóle nie słucha jego słów.

         Syndrom młodego polityka występuje niezależnie od wieku osoby, u której występuje, niestety dość często choroba nigdy nie ustępuje, a ogarnięty nią osobnik w ogóle nie dostrzega, że staje się coraz bardziej zabawny, a czasami niestety także coraz bardziej groźny z uwagi na skutki jakie jego decyzje mogą wywołać.

         Z drugiej strony mamy „stare” wygi polityczne, osoby (znowu niezależnie od ilości przeżytych lat), które na zimno i bezwzględnie realizują swoje prywatne cele polityczne.

         Czasami zastanawiam się, która grupa jest groźniejsza i wówczas myślę z naiwnym optymizmem, że wreszcie przyjdzie czas młodych profesjonalistów, których głównym celem zaangażowania się w działalność polityczną będzie praca na rzecz dobra wspólnego i którzy potrafią tego dokonać.

o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone