Źródło: Zielona 27, luty 2006

    Kochani

    Kilka dni temu otrzymałem „List otwarty absolwentów” podpisany przez kilku zasłużonych dla naszej Szkoły Absolwentów WSB-NLU. Mam nadzieję, że będziecie go mogli przeczytać w tym numerze „Zielonej 27”. Niestety informacje o nagannych zachowaniach niektórych naszych studentów dotarły już do Warszawy. Ja do tego listu, z którego treścią i wnioskami, pozostawiając na boku ocenę mojej roli w tworzeniu marki szkoły, całkowicie się zgadzam, mogę dodać kilka zdań uzupełnienia.
    Po pierwsze – problemy z zachowaniem pojedynczych studentów mamy od wielu lat – zmieniło się tylko jedno – skala nagłośnienia. Wcześniej, gdy nie było akademików i studenci mieszkali głownie w wynajętych mieszkaniach, rozrzuconych po całym mieście mniej było świadków ekscesów nocnych, ale wiele razy to na mnie spadała agresja ze strony podenerwowanych sąsiadów.
    Po drugie – poważniejsze problemy kojarzymy z powstaniem akademików. Często mam wrażenie, że niektórzy moi studenci (niestety zdarza się, że też studentki) są dorosłymi ludźmi tylko na „papierze” tzn. w dowodzie osobistym, a wciąż pozostają rozkapryszonymi dzieciakami. Jeżeli dobierze się takich kilkoro dzieciaków w akademiku to problemy mają wszyscy - rodziny mieszkające w domach sąsiadujących z akademikami przy ul. Jana Pawła II, studenci mieszkający obok no i władze Szkoły. Muszę z przykrością powiedzieć, że tym co nam utrudnia pozbycie się „czarnych owiec” jest to, że jeżeli dochodzi do postępowania dyscyplinarnego lub złożenia zeznań na Policji, to często świadkowie a nawet poszkodowani bądź nie składają zeznań bądź je wycofują. Wygląda na to, że kilku głupich „bandziorów” potrafi zastraszyć setki studentów. To jest dla mnie niepojęte. Za moich młodych lat skończyłoby się to tzw. „kocówą” i w 90% przypadków byłby później święty spokój. Mogę powiedzieć z całą stanowczością – polityka władz Szkoły w tej sprawie jest jednoznaczna – nie chcemy mieć studentów, których zachowanie jest naganne i niedogodne miana studenta WSB-NLU i jeżeli tylko uzyskamy jednoznaczne dowody, to wniosek do komisji dyscyplinarnej będzie – usunąć ze studiów.
    Ja ze swojej strony deklaruję, że sporządzimy czarną listę osób zachowujących się niegodnie miana studenta WSB-NLU i żadna z tych osób nie otrzyma ode mnie listu rekomendacyjnego, nie będzie mogła uczestniczyć w programach wymiany z uczelniami zagranicznymi. Może to w jakiejś mierze otrzeźwi, choć niektórych.

    Pamiętajcie także o jednym – coraz więcej naszych absolwentów zajmuje pozycje menedżerskie i decyduje o przyjmowaniu do firm następnych pracowników. Wielu z nich jest bardzo lojalnych w stosunku do Szkoły i prosi o przysłanie im odpowiednich kandydatów. I tutaj wnioski postawione przez absolwentów – sygnatariuszy Listu Otwartego są jednoznaczne i ja je w pełni popieram.
o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone