Źródło: Zielona 27, Lipiec 2006

Droga Redakcjo, Drodzy Czytelnicy

         Z radością przyjmuje kolejną inicjatywę studencką – nowe pismo studenckie – piszę pismo, gdyż trudno przewidzieć czy stanie się miesięcznikiem jak to bywa z „Zieloną 27” czy też będzie się ukazywać nieregularnie. Gratuluję inicjatywy i życzę gorąco powodzenia Redakcji.
         Ktoś mógłby spytać - po co jeszcze jedna gazeta studencka – mamy przecież „Zieloną 27” – może lepiej byłoby połączyć siły i wydawać jedną gazetę – jeszcze lepszą, wszechstronniejszą, itd. A ja odpowiem, dlaczego nie dwie, jeśli pojawi się trzecia inicjatywa , to ją też powitam serdecznie – mamy przecież w Polsce demokrację, a jedną z najważniejszych podstaw demokracji są wolne media. Oczywiście dla rektora druga gazeta to dodatkowy kłopot – szczególne gdy będę proszony o pisanie regularnych tekstów – ale zobaczycie, zmusi mnie to do dodatkowej pracy intelektualnej – przecież nie można w obu pismach pisać podobnych tekstów – więc taka „konkurencja” da wartość dodaną! Mam nadzieję, że oba pisma studenckie będą konkurować w sposób godny – tzn. jakością tekstów, szukaniem ciekawych tematów, bezkompromisowością, ale i uczciwością w ocenie.

         Ja obiecuję, że tak jak dotychczas – Zarząd Szkoły nie będzie cenzurował tekstów. Muszę przyznać, że czasem publikacje mnie bolały, denerwowały, niektóre teksty były niesprawiedliwe czy podawały nieprawdziwe fakty. Kilka razy w historii „Zielonej” polemizowałem z konkretnymi artykułami, ale staram się to robić bardzo rzadko. Uznaję, że „młodość musi się wyszumieć”.

         Jedną z najcenniejszych wartości (i przewag) naszej WSB-NLU jest intensywność i atmosfera życia studenckiego. Wielość organizacji, wielość inicjatyw jest cechą charakterystyczną Szkoły. Staramy się te inicjatywy dostrzegać i popierać, nawet wtedy, gdy sporo kosztują. Jestem pewien, że dotowanie z budżetu Szkoły działalności studenckiej, przeliczając to na umownego jednego studenta, jest w naszej Szkole jednym z największych w Polsce, a może nawet najwyższym. Dlaczego to robiliśmy (nawet w czasie, gdy budowaliśmy nowe obiekty szkolne) i będziemy robili?

         Uważam bowiem, że aktywność pozaklasowa niezwykle wzbogaca każdego studenta. Buduje jego bliskie relacje z innymi studentami, uczy go działalności w grupie, pozwala na przykład w sposób praktyczny zastosować techniki zarządzania, o których uczycie się na zajęciach. Zamiast dalszego przekonywania Was o tym, że warto być aktywnym i to nie tylko na zajęciach pokażę wam dla przykładu dwóch naszych studentów, których aktywność w czasie studiów wyniosła na szczyty.



    Przykład I

         Tomek – lat 26 od pierwszego roku studiów działał w lokalnym kole AIESEC – krok po kroku, dzięki pracy i pomysłom, zajmował coraz wyższe funkcje organizacyjne, aż do Prezydenta AIESEC – Polska, a później rocznej pracy (jako pierwszy Polak!) w zarządzie AIESEC – Świat. Tam został dostrzeżony przez łowców talentów z Pricewatershouse Coopers – obecnie pracuje w Nowym Jorku (spotkam się z nim tam za dwa tygodnie) i zarządza pracą kilkuset ludzi!

    Przykład II

         Paweł, lat 27, w czasie studiów było go pełno w Szkole. Pamiętam jak zorganizował w Szkole kilkudniowy kurs dla modelek! Pracuje dopiero ... lat, od 3 miesięcy jest dyrektorem generalnym dużej firmy zatrudniającej kilkaset osób i kończy studia doktoranckie.

         Obaj Paweł i Tomek, a mógłbym jeszcze wymienić dziesiątki podobnych przykładów, zyskali w czasie studiów nie tylko wiedzę i umiejętności, ale zdobyli bezcenne doświadczenie, które można przełożyć na wiele lat pracy zawodowej, a teraz dyskontują swoją działalność w czasie studiów (która była też świetną przygodą i zabawą) mając w bardzo młodym wieku wysoką pozycję zawodową, prestiż, no i duże pieniądze.

         Studentom – czytelnikom, napisał to ku przestrodze ich Rektor
o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone