Źródło: Puls Biznesu, 18 maja 2007

Pieniądze wydane na MBA to inwestycja nader opłacalna



    Im mniej wiesz o zarządzaniu, tym bardziej potrzebujesz studiów MBA.

    Puls Biznesu: Czy warto iść na MBA, jeśli nie skończyło się studiów z zakresu zarządzania?

    Krzysztof Pawłowski, rektor i założyciel Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University w Nowym Sączu: Szczególnie mocno polecam MBA właśnie tym osobom, które są po innych kierunkach niż zarządzanie. Dzisiaj wykształcenie nie przesądza o tym, jaką wykonujemy profesję. Wielu absolwentów filozofii, psychologii, filologii czy fizyki podejmuje pracę w instytucjach i na pozycjach, na których potrzebna jest wiedza menedżerska i biznesowa. Mogą ją zdobyć właśnie dzięki programom MBA.

    Ale studia MBA nie wiążą się już z takim prestiżem, jak jeszcze kilka lat temu?

    Wynika to z tego, że coraz więcej osób w Polsce ma dyplom MBA. Ale zwracałbym uwagę nie tyle na prestiż, ile na wartość użytkową tych studiów. Warto je mieć w CV, szczególnie wtedy, gdy karierę chcemy związać z korporacjami międzynarodowymi. Pracodawca zagraniczny standard MBA zna znacznie lepiej niż polskie studia magisterskie.

    Czy powinniśmy się jednak cieszyć, że rośnie w Polsce liczba absolwentów MBA? Ilość rzadko przechodzi w jakość.

    Dlatego radzę wybór renomowanego programu na renomowanej uczelni.

    To jednak kosztuje.

    Owszem. Na szczęście są różne stypendia i unijne programy wsparcia. Niektórzy pracodawcy nie mają nic przeciwko finansowaniu lub współfinansowaniu nauki swoich najlepszych menedżerów. Traktują to z jednej strony jako formę nagrody, a z drugiej jako inwestycję w swoją firmę.

    Czym się kierować, wybierając uczelnię i program MBA?

    Jednym z ważniejszych wyznaczników jakości studiów jest to, z kim współpracuje polska uczelnia.

    Standardy w Polsce powinny być takie jak na Zachodzie?

    I faktycznie są takie same, jeżeli zagraniczny partner polskiej uczelni jest znany i budzi zaufanie. Na przykład MBA realizowany przez Wyższą Szkołę Biznesu National-Louis University, jest programem amerykańskim taki sam oferuje NLU w swoich kampusach w USA.

    Za granicą można porównać, jak podobne problemy biznesowe rozwiązują ludzie z innych kultur. A w Polsce?

    Zapewniam, że owo doświadczenie wielokulturowości jest dostępne także na polskich uczelniach. Po pierwsze, wykładają u nas zagraniczni profesorowie i praktycy biznesu. A po drugie, nad Wisłą studiują przedstawiciele wielu narodowości i krajów. Od początku lat 90. polska gospodarka i system edukacji dobrze funkcjonują w europejskim i globalnym krwiobiegu.

    Także wtedy pana uczelnia wprowadziła studia MBA.

    Było to naturalnym poszerzeniem naszej oferty programowej. Edukacja musi być blisko biznesu, blisko rynku pracy. Błyskawicznie reagujemy na potrzeby gospodarki i poszczególnych firm.

    Stąd oferta zajęć dla zamkniętych grup menedżerskich?

    Proponujemy standardowe, dwuletnie studia niestacjonarne z językiem wykładowym angielskim. Ich słuchacze co dwa tygodnie mają zjazdy w siedzibie WSB NLU. Oprócz tego są kursy dla firm w miejscach, które one uznają za najlepsze. Ostatnio prowadziliśmy MBA dla menedżerów z Getin Banku w Katowicach.

    Czy pieniądze zainwestowane w MBA szybko się zwracają?

    W Polsce nikt tego nie bada. Patrząc jednak na kariery absolwentów, nie mam wątpliwości, że to inwestycja nader opłacalna. Nie chodzi tylko o kwestie finansowe. Jedną z najistotniejszych wartości tych studiów jest sieć zdobytych kontaktów w Polsce i za granicą. A chyba nikomu nie muszę tłumaczyć, jak ważny jest networking w rozwoju zawodowym.

    Rozmawiał:
    Mirosław Konkel

o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone