Źródło: Gazeta Krakowska , Marzec 2007

To się nie może skończyć na obietnicach


    Rejestracja firmy w ciągu trzech dni zamiast miesiąca i w "jednym okienku" to dwa, najbardziej oczywiste z punktów tak zwanego "Programu Kluski", który został wczoraj zaprezentowany przez premiera.

    - Mam nadzieję, że premier Kaczyński wie co robi, bo niepowodzenie tego przedsięwzięcia byłoby ogromnym rozczarowaniem. Te zmiany zmienią sposób postrzegania państwa przez ludzi funkcjonujących w gospodarce, a także, jak sądzę, przez tych "z ulicy". Jeśli zapowiedzi staną się rzeczywistością, muszą odbić się szerokim echem. Będą miały poważnie skutki społeczne.

    O odbiurokratyzowanie gospodarki walczyły wszystkie kolejne rządy. Bez widocznego skutku.

    - Jeśli premier Kaczyński chce zachować opinię polityka skutecznego, to tym razem nie może się skończyć na obietnicach. Zresztą wprowadzenie takich zmian jest proste! Naprawdę proste! Wystarczy choć trochę uwierzyć przedsiębiorcy, uwierzyć obywatelowi. Taką reformę ludzie przyjmą jako symbol głębokiej i radykalnej zmiany podejścia do przedsiębiorców, bo dziś w stosunkach państwo-biznes, i w wielu innych dziedzinach życia dominuje brak zaufania. Nieustanna próba kontroli.

    To były chyba także kroki w stronę zmiany obrazu PiS bo ta formacja, prezentowała dotąd raczej "prokuratorskie" podejście do świata!

    - i sądzę, że nie przypadkowo "Pakiet Kluski" ogłoszono w dzień po kongresie partii, na którym deklarowano plany modernizacji państwa. Tego zrobić się nie uda bez zmiany stosunku do przedsiębiorców. Oni są żywą glebą Polski, bo przecież można mieć różne dobre pomysły z dziedziny kultury, nauki, oświaty, czy administracji, tyle że z tego nie będzie pieniędzy.

    A symbolem przemiany ma być Roman Kluska.

    - Był już raz ikoną polskiego biznesu, gdy zbudował Optimusa, potem stał się symbolem, jako ofiara mrocznych sił, nie bardzo wiadomo czy tylko ludzi działających na obrzeżach aparatu fiskalnego, czy lewicowego rządu, i zdecydował się rzucić swoje nazwisko na szalę także dziś.

    Dziś także Roman Kluska ze swoimi nowymi pomysłami, choćby ze strefy biopaliw, jest żywym symbolem polskiej przedsiębiorczości. - I to bardzo ważne, bo nie brak u nas ludzi niemal zahipnotyzowanych rozmachem wielkich zagranicznych firm. Zafascynowanych wielkimi markami, eksportem na światową skalę... Tymczasem potężna, światowa korporacja dziś rozpoczyna produkcję u nas, ale pojutrze przeniesie ją do Chin, czy gdzieś indziej, tam gdzie taniej. Montaż fabryki gdzieś w Bengalu nie stanowi dziś problemu! Nie jestem wrogiem kapitału zagranicznego, ale istotą stabilnego rozwoju gospodarczego jest rozwój niewielkich, głównie rodzinnych przedsiębiorstw.

    Na tym polega także sukces krajów Europy Zachodniej!

    - Oczywiście. Jeśli chcemy rozwijać krajową gospodarkę, to władze muszą obniżać bariery startu i zmniejszać koszty funkcjonowania małych, miejscowych, rodzinnych przedsiębiorstw, bo właśnie one stabilizują wzrost i z wielu powodów, choćby z racji sentymentów czy rodzinnych powiązań, nie wyprowadzą produkcji za granicę.

    Rozmawiał: Filip Ratkowski

o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone