Źródło: Gazeta Prawna, 28 czerwca 2005

Wychylony w przyszłość

    Rozmowa z Krzysztofem Pawłowskim, założycielem i rektorem Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University w Nowym Sączu

    - Szkoła Sądecka to obecnie jedna z najbardziej renomowanych polskich uczelni. Wspominając jej początki, mówi pan żartobliwie o swoim postępowaniu, że było "całkiem nieodpowiedzialne".

    - Zaczynając samodzielną działalność w biznesie, czy tworząc instytucję obywatelską, warto zaufać swojej intuicji i podjąć próbę realizacji swoich marzeń. Tak było w moim przypadku. Właściwie rozpoznałem sytuację, że wykształcenie stanie się w warunkach gospodarki rynkowej cenioną wartością. Przed 1991 r. nigdy nie pracowałem na uczelni, więc nie wiedziałem (i dobrze), że to, co chcę zrobić, z profesjonalnego punktu widzenia, jest niemożliwością. Zaczynałem od zera, a dokładnie od 2 tys. USD.

    -Jakim więc czynnikom szkoła zawdzięcza sukces?

    - Jako były fizyk powiem, że trafiłem w punkt nieciągły w czasoprzestrzeni - ten jedyny moment, te warunki i to miejsce, w których można było stworzyć prestiżową uczelnię. Od początku (i jako pierwsi w Polsce) wyraźnie nachyliliśmy ją w stronę studenta. Jedynym celem WSB-NLU jest jak najlepsze wykształcenie i uformowanie naszych absolwentów. Wszystko jest temu podporządkowane. Zadecydował też partnerski sojusz programowy z amerykańskim uniwersytetem, znakomity program nauki języków obcych, świetna atmosfera życia studenckiego, mocne poparcie polskich mediów, no i w jakiejś mierze moje zaangażowanie.



    - Otrzymał pan wiele prestiżowych nagród, m.in. za osiągnięcia biznesowe. Czy rozwijanie instytucji edukacyjnej można traktować jako biznes?

    - Tworzenie instytucji edukacyjnej w warunkach wolnego rynku, przy braku wsparcia finansowego ze strony administracji państwowej i samorządowej przez pierwsze 8 lat, musi być traktowane jako prowadzenie biznesu. Występują tu takie czynniki, jak ryzyko, zarządzanie finansami i zasobami ludzkimi, inwestycje, marketing, w tym niezwykle ważny PR. Nie ma zaś typowego dla biznesu maksymalizowania zysku. WSB-NLU jest instytucją non profit - wypracowany zysk jest reinwestowany w rozwój szkoły. Trzeba umiejętnie balansować pomiędzy koniecznością uzyskania wysokiej jakości usług a zdobywaniem środków na inwestycje. Szkoła (nie tylko wyższa) zapewnia dyrektorowi jeden komfort: kształcenie trwa długo - pozwala to projektować budżet i planować działalność na kilka lat do przodu.

    - Co z minionych 15 lat pracy w WSB-NLU uważa pan za największe osiągnięcie?

    - Udało się nam (i świadomie używam słowa udało się, bo to nie był na zimno zaplanowany i zrealizowany zamysł) stworzyć taki system funkcjonowania uczelni i taki klimat relacji kadra - studenci, który umożliwia rozwój osobowości studentów. To fantastyczne, że moi absolwenci są rozpoznawalni na rynku pracy przez charakterystyczną odwagę podejmowania trudnych zadań, wiarę we własne możliwości, znakomite przygotowanie językowe i profesjonalne. To jest nasza największa przewaga konkurencyjna. Udało mi się stworzyć coś niezwykłego - zbudować silną markę zaledwie w 5-6 lat, co według Piotra Czarnowskiego, autorytetu polskiego PR, jest swoistym rekordem świata. Wygraliśmy polskie rankingi szkół wyższych już w 1995 i 1996 r., po tym, jak na rynku pracy pojawili się nasi pierwsi absolwenci.

    - Jakie przesłanki skłoniły pana do uczynienia ze Szkoły Sądeckiej korporacji? Przez pierwsze lata był pan dla niej przywódcą.

    - To rozsądek zadecydował. Uczelnia jest najdoskonalszą formą przedsiębiorstwa opartego na wiedzy. W okresie tworzenia może ono być oparte na silnej osobowości lidera. Naturalnym etapem procesu dojrzewania instytucji jest oparcie jej na zespole i budowanie struktur. Drugim powodem było świadome przygotowywanie uczelni na moje odejście. Wiele przedsiębiorstw tworzonych od zera przez utalentowanych amatorów przeżywało kryzys, gdy firma stawała się duża. Dlaczego? Ich twórcy nie umieli dostrzec w porę, że ich kompetencje są ograniczone, że powołanie struktur, które uniezależniłyby instytucję od ich władzy, to zadanie ponad siły. Sukcesja władzy z przywódcy na zespół to trudne wyzwanie. To także niebezpieczny moment dla trwałości instytucji. Już dziś wiadomo, że 1 października 2014 r. odejdę z funkcji rektora. Przygotowuję uczelnię do tego.

    - Jakie są krytyczne sytuacje w rozwijaniu prywatnej uczelni?

    - W WSB-NLU większość z nich wynikała z braku wystarczających pieniędzy na rzeczy niezbędne. Po pierwszych kryzysach przyjąłem żelazną zasadę, że 90 proc. wpływów z czesnego musi pokryć wszystkie koszty funkcjonowania uczelni. W szkole wyższej płace kadry naukowo-dydaktycznej to główna część wydatków. W polskich warunkach, gdy jest wyraźnie za dużo uczelni, a za mało profesorów, istnieje silny nacisk na podnoszenie płac. Warunki wykluczają jednak możliwość podnoszenia czesnego. Płace łatwo podnieść, ale trzeba przewidzieć skutki. Warto więc nauczyć się zarządzać budżetem. Bardzo ważnym czynnikiem jest tworzenie własnej kadry, a to długi i kosztowny proces. "Wynajmowanie" kadry z uczelni państwowych jest niebezpieczne dla długoterminowego rozwoju.

    - Jakie są czynniki napędzające wzrost uczelni?

    - Najsilniej pchała nas do przodu moja determinacja. Nigdy nie zadawalam się tym, co osiągnąłem - rzecz osiągnięta natychmiast przestaje mnie cieszyć. Myślę, jakby tę sprawę jeszcze poprawić. Jestem człowiekiem wychylonym w przyszłość - to swoiste niezadowolenie z osiągnięć i otwartość na zmianę bardzo mi pomaga w pracy, choć jest powodem stresu dla moich współpracowników. Mam wrażenie, że taka innowacyjność pomaga w prowadzeniu każdej instytucji zarówno klasycznego biznesu, jak i np. urzędu miasta.

    Droga zawodowa

    Krzysztof Pawłowski ukończył studia na wydziale matematyki, fizyki i chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1969 r. Stopień doktora nauk fizycznych uzyskał w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie w 1975 r. W latach 1969-89 szef laboratorium badawczego w Sądeckich Zakładach Elektro-Węglowych i autor ponad 40 publikacji o tworzywach węglowych i grafitowych. W 1980 współzałożyciel, a w latach 1980-87 prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Nowym Sączu. W latach 1989-93 senator I i II kadencji Senatu RP. Założyciel i prezydent Sądecko-Podhalańskiej Izby Gospodarczej powstałej w 1990 r. W 1991 r. założyciel college'u menedżerskiego w Nowym Sączu, przekształconego następnie w WSB-NLU - od 1992 r. rektor tej szkoły. Współzałożyciel Business Centre Club, a od 1993 r. członek Prezydium Krajowej Izby Gospodarczej. Od listopada 1997 do 2000 r. przewodniczący Konferencji Rektorów Uczelni Niepaństwowych. Od 1999 r. członek rady nadzorczej Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Autor wielu publikacji dotyczących szkolnictwa wyższego, gospodarki i rozwoju regionalnego. Żona Maria, córka - Kinga.

    - Jakie cele stawia pan przed Szkołą Sądecką na przyszłość?

    - Chciałbym, aby liczba studentów - obcokrajowców przekroczyła w 2010-2012 r. 500 osób. Inne cele to zdobycie uprawnień do nadawania stopnia naukowego doktora, utrzymanie pozycji lidera na polskim rynku edukacyjnym oraz stworzenie stabilnego systemu nadzoru założycielskiego i sposobu zarządzania szkołą po moim odejściu. Cel długotrwały to zbudowanie w Nowym Sączu niewielkiego, jeśli chodzi o liczbę studentów, uniwersytetu przedsiębiorczego, który w rankingach światowych znajdzie się w pierwszej setce najlepszych uniwersytetów na świecie. Niedowiarkom powiem, że jeszcze 10 lat temu niemal nikt nie wierzył, że WSB-NLU przetrwa.

    Szkoła liderów

    Od 1991 r., czyli od początku, WSB-NLU była tworzona w Nowym Sączu z myślą, że wśród polskich szkół wyższych ma wieść prym i kształcić liderów. Służyło temu związanie jej z amerykańskimi uniwersytetami z Chicago w Illinois i z Fresno w Californii oraz program studiów, poszerzony w stosunku do polskich standardów. W 1994 r. pierwsi absolwenci szybko zostali rozpoznani na rynku pracy i zbudowali markę uczelni. Od tego czasu są zatrudniani w największych polskich firmach. Z roku na rok rozszerzano ofertę edukacyjną. Od 1995 r. WSB-NLU plasuje się na czołowych pozycjach w rankingach szkół wyższych. Liczba kandydatów na studia w WSB-NLU wzrosła w ciągu pierwszych 6 lat z mniej niż 100 do 1000 i więcej. W 1999 r. premier Jerzy Buzek przyznał WSB-NLU nagrodę "Pro Publico Bono". Od 1996 r. uczelnia systematycznie poszerza swoją substancję materialną: dysponuje trzema akademikami z łączną liczbą 291 miejsc, otwartym w 2002 r. budynkiem dydaktycznym o powierzchni 6087 mkw. z biblioteką, czytelnią, centrum komputerowym i wielką aulą, otwartą w 2003 r. halą sportową o powierzchni 1000 mkw., oratorium im. Jana Pawła II poświęconym 16 października 2003 r., w 25. rocznicę pontyfikatu. Studenci WSB-NLU zdobywają czołowe miejsca w konkursach uczelni biznesowych.

    Rozmawiał Krzysztof Polak


    O nim powiedzieli
    Ryszard Florek, prezes Fakro Sp. z o.o.

    Rektor Szkoły Sądeckiej to osoba niezwykle przedsiębiorcza i aktywna. Te dwie cechy są, moim zdaniem, kluczowe w jego kompetencjach menedżerskich. To dzięki nim osiągnął sukces, który jest powodem do dumy dla wszystkich mieszkańców regionu sądeckiego. WSB-NLU daje młodym ludziom szansę zdobycia takich kwalifikacji, które otwierają dostęp do światowej wprost kariery. Ten fakt najlepiej potwierdza umiejętności rektora Pawłowskiego w zakresie kierowania zespołem, podejmowania trafnych decyzji, skutecznego przywództwa oraz przezwyciężania kryzysów, które zawsze pojawiają się przy tworzeniu i rozwijaniu każdego przedsięwzięcia.

    dr Andrzej Gwidż, prorektor ds. dydaktycznych w WSB-NLU

    Nasz rektor jest bardzo pracowitym człowiekiem - nieustannie z kimś się spotyka, rozmawia, poszerza kontakty, konferuje, wymienia doświadczenia, podróżuje, planuje, analizuje. Jest człowiekiem medialnym, otwartym na kontakt z innymi ludźmi, z mediami. Spokojnie i rzeczowo mówi o sukcesach, a także o problemach, z którymi się boryka. Potrafi wykorzystać porady i uczyć się na cudzych doświadczeniach. Niewątpliwie ma charyzmę. Czytelnie stawia sobie i innym cele, konsekwentnie, systematycznie dąży do ich osiągnięcia. Postępuje przy tym z głębokim respektem dla wartości, które przyjął jako podstawę nie tylko dla swojej działalności, ale i życia w ogóle. Zachowuje wierność tym wartościom. Jest ich rzecznikiem i przekazicielem wobec całej społeczności uczelnianej.

    Komentarze czytelników

    Ireq:
    Podziw dla prof. Pawłowskiego, ale jego droga, jego sukcesy troche jak z bajki. Az wierzyc sie nie chce, ze w Polsce takie przedsięwziecia sie udaja

    John K.W.:
    Nie, to nie łaska boska, ale odwaga, przebojowość, umiejętność pozyskania sobie poparcia itd.itp.

    PUSZKE:
    "Moi absolwenci są rozpoznawalni na rynku pracy przez charakterystyczną odwagę podejmowania trudnych zadań, wiarę we własne możliwości, znakomite przygotowanie językowe i profesjonalne". Nasuwa się myśl, że synowie dziedziczą po ojcu. Coś z tego jest

    artur:
    Nieszczęście polega na tym, ze takich "ojców" to ze świecą w Polsce szukac. Nie ma Mickiewiczów, nie ma Miłoszów...

    puszke:
    Nie ma co sie nastawiać na nadzwyczajne rzeczy. Kto dzień po dniu dobrze i uczciwie pracuje zyskuje z czasem, moze w mniejszej skali, rysy PROFESJONALISTY
o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone