Dr Krzysztof Pawłowski
Założyciel i rektor Wyższej Szkoły Biznesu – National-Louis University w Nowym Sączu
Przedsiębiorca Roku 2003


    Pytanie 1:

      Panie Rektorze, czy nie jest swoistym ewenementem, że laureatem konkursu Przedsiębiorca Roku 2003 - globalnego konkursu na najlepszych przedsiębiorców organizowanego przez Ernst & Young - zostaje rektor wyższej uczelni?

    Odpowiedź:

      To dla mnie też było zaskoczenie. Kiedy otrzymałem pierwsze zaproszenie przesłane przez Ernst&Young do udziału w konkursie to odmówiłem uzasadniając, że nie spełniam podstawowego kryterium, nie jestem właścicielem Szkoły, tylko jej założycielem i organizatorem (nie można być w świetle prawa właścicielem szkoły wyższej). W odpowiedzi otrzymałem uprzejmy list, że Ernst&Young rozumie specyfikę szkoły wyższej i nadal nalega o zgodę na uczestnictwo w Konkursie. Tak więc zdecydowałem się wypełnić wniosek i tak się zaczęło.
      A tak na poważnie – w ostatnich latach bardzo poważnie zmieniła się struktura gospodarki światowej. Coraz mniejsze znaczenie mają tradycyjne przemysły produkcyjne, coraz większe także usługi – jak bankowość i instytucje finansowe, przemysł rozrywkowy, turystyczny, no i edukacja. Coraz częściej używa się określenia „przemysł edukacyjny” – dla przykładu Amerykanie wydają na edukację razem 635 mld USD rocznie. Oczywiście wszędzie tam, gdzie krążą pieniądze, gdzie istnieje konkurencja (a ona dociera do edukacji)muszą się pojawić działania przedsiębiorcze i innowacyjne. Tak więc mam wrażenie, że Kapituła Konkursu „Przedsiębiorcy Roku” składająca się zresztą z samych znakomitości polskiej gospodarki, chciała poprzez wybór rektora wskazać na znaczenie edukacji w Polsce i pokazać ją jako jedną z najważniejszych części przyszłej gospodarki.
      A co do osoby wybranej na Przedsiębiorcę Roku – to trudno mi samemu tłumaczyć dlaczego spośród 9 finalistów wybrano mnie, a nie jednego ze znakomitych moich Konkurentów. Osobiście jadąc na finał do Warszawy byłem do tego stopnia przekonany, że nie wygram, że nie wziąłem ze sobą żony - Marii, i później było mi przykro, że nie mogliśmy w tym cudownym momencie być razem.
      Wracając do pytania dlaczego ja chciałabym przytoczyć werdykt Kapituły i wypowiedź Jej Przewodniczącej Pani Marii Wiśniewskiej. Nagrodę dostałem , cytuję: „Za umiejętność stworzenia szkoły wyższej jako dochodowego przedsiębiorstwa, które w pełni realizując misję kształcenia młodych ludzi na najwyższym poziomie. Za wizję i godną naśladowania determinację we wcielaniu jej w życie”. A Maria Wiśniewska powiedziała o nas finalistach tak: „Wszyscy oni charakteryzują się dalekosiężnym myśleniem, wizjonerstwem, determinacją w osiąganiu celów. I mieli tyle determinacji, aby pokonać przeciwny wiatr. A u tego jednego, którego wybraliśmy na zwycięzcę Konkursu, cechy te były w jakiś sposób nasilone.”


    Pytanie 2:

      Tytuł Przedsiębiorca Roku 2003 ma z pewnością wymiar promocyjny. Będzie Pan reprezentował Polskę w finale międzynarodowym w Monako. Czy zauważa Pan większe zainteresowanie Uczelnią? Czy sądzi Pan, że studenci z zagranicy będą chętniej podejmowali edukację w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu dzięki takiemu wyróżnieniu?


    Odpowiedź:

      Trudno obecnie powiedzieć o zwiększonym zainteresowaniu WSB- NLU. Proszę pamiętać, że rozstrzygnięcie Konkursu „Przedsiębiorca Roku” odbyło się 23 września, tuż przed rozpoczęciem nowego roku akademickiego. O tym przekonamy się za rok – ale rozgłos promocyjny wokół nagrody był ogromny, a osoby uwiarygadniające werdykt – członkowie Kapituły są tak znani i szanowani, że dla tych wszystkich – kandydatów na studia i ich rodziców, którzy chcą wybrać uczelnię oferującą programy wysokiej jakości, decyzje Kapituły mogą być ważną przesłanką do wyboru WSB-NLU i podjęcia studiów w Nowym Sączu.

      A co do studentów zagranicznych, na których pozyskanie bardzo liczę, Konkurs Ernst&Young odbywa się już w 40 najbardziej rozwiniętych i największych państwach świata, tak więc tytuł „Przedsiębiorcy Roku” dla rektora to doskonała rekomendacja do podjęcia studiów w Sądeckiej Uczelni. Rozmawiamy 6 dni przed przyjazdem do Nowego Sącza grupy 7 Chińczyków, którzy podejmują 5-letnie studia biznesowe prowadzone w języku angielskim (mamy jako jedyna polska uczelnia umowę z rządową agencją chińską wysyłającą studentów za granicę). Rozwój studiów w języku angielskim w najbliższych latach to najważniejsze moje zadanie – chcemy w ten sposób otworzyć WSB-NLU dla obcokrajowców oferując obecnie już 3 programy stacjonarne, zawsze także z dyplomem amerykańskim:

      1. roczny program MBA (z dyplomem MBA naszego partnera NLU z Chicago)
      2. 3 lub 5-letnie studia licencjackie lub magisterskie (dodatkowo z dyplomem BA NLU)
      3. oraz nowość – absolutny hit – 2-letnie studia magisterskie z Informatyki (Computer Science) oferowane u nas przez największy wydział informatyki w USA, słynnego katolickiego uniwersytetu w Chicago – DePaul University.


    Pytanie 3:

      O sukcesie przedsiębiorcy decyduje zadowolony klient. Jaki produkt oferuje Pan klientom – studentom, że wybierają Wyższą Szkołę Biznesu w Nowym Sączu spośród wielu innych uczelni, przyjeżdżając tu nawet z zagranicy?


    Odpowiedź:

      Zawsze przy takim pytaniu namawiam na rozmowy ze studentami, aby to oni odpowiedzieli dlaczego wybierają WSB-NLU przyjeżdżając do nas z całego kraju, mijając po drodze dziesiątki uczelni państwowych i prywatnych.

      Jestem przekonany, że głównym czynnikiem, który spowodował tak dobre postrzeganie naszej Uczelni jest fakt, że od samego początku, także dzięki naszym amerykańskim partnerom uczyniliśmy kształcenie studentów jedynym celem istnienia naszej Szkoły. WSB-NLU to Uczelnia nachylona w stronę studentów – to ich wykształcenie, ich sukces na trudnym rynku pracy jest jedynym miernikiem efektów naszej pracy. Wszystkie pozostałe sprawy – rozwój kadry dydaktycznej, badania naukowe, jakość zaplecza materialnego i wyposażenie, podporządkowane jest temu jednemu celowi – jak najlepsze wykształcenie naszych studentów. I fakt, że aż 85% studentów studiów stacjonarnych pochodzi spoza Nowego Sącza i 70% spoza Małopolski potwierdza, że to nasze nachylenie w stronę studentów zostało dobrze i szeroko rozpoznane w Polsce. Często podkreślam, że naszymi przewagami są:

      1. bardzo wysoki poziom nauki języków obcych – niezbędnych we współczesnym świecie;
      2. otrzymanie obok dyplomu polskiego także dyplomu amerykańskiego, otwierającego przed absolwentami cały świat;
      3. znakomita, specyficzna atmosfera wśród studentów;
      4. komfortowe warunki studiowania, na pewno najlepsze w Polsce (wystarczy zobaczyć nasze akademiki czy zaplecze sportowe);
      5. i coś co jest trudne do zdefiniowania, ale powoduje, że łatwo rozpoznaje się absolwentów „od Pawłowskiego” – ja to nazywam „wartością dodaną” – odwaga, śmiałość intelektualna, pewność siebie, skłonność do rozwiązywania problemów.


    Pytanie 3:

      O sukcesie przedsiębiorcy decyduje zadowolony klient. Jaki produkt oferuje Pan klientom – studentom, że wybierają Wyższą Szkołę Biznesu w Nowym Sączu spośród wielu innych uczelni, przyjeżdżając tu nawet z zagranicy?


    Pytanie 4:

      Zarządzanie wyższą uczelnią różni się od zarządzania firmą, chociażby ze względu na kadrę profesorską. Proszę powiedzieć, jaki styl zarządzania Pan stosuje?


    Odpowiedź:

      Istnieje specyfika szkoły wyższej – po pierwsze uczelnia jest klasyczną instytucją non-profit, tzn. ewentualny zysk, nadwyżka przychodów nad wydatkami, pozostaje w uczelni i przeznacza się ją na szeroko rozumiane cele rozwojowe. Drugą cechą (w sumie ułatwiającą zarządzanie) jest to, że większość programów trwa 3 lub 5 lat, a więc jest duża i długoterminowa przewidywalność wpływów i wydatków ( ja to nazywam zarządzaniem poprzez budżet) no i bardzo specyficzne zarządzanie kadrą naukowo-dydaktyczną.

      Szkoła w pierwszych latach działania, mniej więcej od 1998 roku zarządzana była w sposób autokratyczny, to było jedyne wyjście , w sytuacji, gdy budżet był niezrównoważony i stale brakowało pieniędzy. Teraz staram się realizować styl menedżerski, taki jaki skutecznie stosowany jest w USA, oddzielający funkcje zarządcze od spraw akademickich. Decyzje akademickie dotyczące programów studiów, sposobu kształcenia są podejmowane kolektywnie przez odpowiednie ciała kolegialne – Senat czy Rady Wydziału, decyzje finansowe czy strategiczne podejmowane są jednoosobowo – przez rektora. Ja często powtarzam, że jestem bardziej menedżerem i przedsiębiorcą (i często dzięki temu osiągamy sukcesy) niż klasycznym rektorem, który szczególnie w uczelniach państwowych jest reprezentantem kadry dydaktycznej – faculty.


    Pytanie 5:

      Truizmem jest twierdzenie, że przedsiębiorstwo to ludzie. Jednak już podejście do człowieka w konkretnych organizacjach nie jest oczywiste. Jak Pan zarządza ludźmi?


    Odpowiedź:

      To dobre pytanie, a odpowiedź jest bardzo trudna. Szkoła wyższa to klasyczne przedsiębiorstwo wiedzy, aż 60% wpływów z czesnego zabierają płace. To ludzie decydują o sukcesie czy porażce każdej firmy, ale uczelni szczególnie. Najważniejsi są ci, którzy najczęściej mają kontakt ze studentami – profesorzy, adiunkci, asystenci i lektorzy, to oni decydują o poziomie oferowanych studiów. Ale bardzo ważną (choć u nas nieliczną)jest grupa pracowników obsługująca proces dydaktyczny. (pracownicy, dziekanat, biblioteki) to od nich zależy w dużej mierze atmosfera relacji Szkoła – Student. Ale każdy pracownik decyduje o jakości – np. bardzo dużą uwagę przykładam do pracy pań sprzątających – Szkoła doprawdy lśni czystością pomimo tego, że codziennie, przez cały tydzień, przebywa w niej ponad 2 tys. osób.
      Oczywiście niełatwo jest zarządzać kadrą nauczającą – niemal każdy z profesorów, ale i młodych asystentów jest indywidualistą, przekonanym o swojej wyjątkowości i pozycji, ostro zorientowanym na osobisty sukces. Trzeba stworzyć system otwarty na możliwość osiągnięcia sukcesu przez każdego ambitnego i pracowitego.


    Pytanie 6:

      Stosuje Pan system motywacji i wynagradzania skorelowany ze satysfakcją klienta, czyli studenta. To swego rodzaju ewenement, gdyż w uczelniach państwowych istnieje zupełnie inne podejście. Proszę powiedzieć, jak doszło do opracowania tego systemu oraz jak go Pan ocenia?


    Odpowiedź:

      Od przeszło 2 lat wprowadzamy system ocenno-motywacyjny, chyba jako pierwsi w Polsce w szkole wyższej. Nie ukrywam, że to był mój pomysł, muszę przyznać, z oporami i kłopotami wprowadzany w życie. Dotyczy on przeszło 100 osób – adiunktów, asystentów i lektorów – podzieliliśmy standardowe wynagrodzenie na 2 części – stałą (około 60%) i zmienną – zależną od rezultatów, m.in. od wyników oceny studentów. Co roku z adiunktami i asystentami zawieramy kontrakty na różne działania doskonalące proces dydaktyczny. Dodatkowo pracownicy naukowo-dydaktyczni dostają nagrody za publikacje naukowe, niektóre nagrody są bardzo duże – np. za publikacje w czasopismach naukowych z tzw. listy filadelfijskiej.
      Ten system będzie modyfikowany, na pewno nie jest jeszcze idealny, ale pokazuje on naszą determinację na jakość, zarówno jakość procesu dydaktycznego jak i jakość badań naukowych i ich rezultatów. Fakt, że nikt w Polsce nie wprowadził w szkołach wyższych systemu motywacyjnego pokazuje jak to jest trudne – ale ja lubię być innowatorem.


    Pytanie 7:

      Badanie Business Week dotyczące przedsiębiorców w Polsce zaskakuje, gdyż pokazuje, że najlepsze efekty osiągają przedsiębiorcy z etosem oraz perfekcjoniści. Czy Pana uczelnia kształci takich menedżerów? Jaki jest według Pana powinien być wzorcowy model menedżera?


    Odpowiedź:

      Ludzie z etosem i perfekcjoniści zapewniają realizację dwóch ważnych elementów każdego biznesu – pozytywną motywację i etyczne działania, a zarazem wysoką jakość „produktu”. Ja zawsze podkreślam, że uczelnia, która chce być najlepszą, a nie jedną z wielu, musi kształcić elitarnie, a w tym mieści się nie tylko kształcenie studentów, ale i ich wychowywanie (tak, mimo tego, że są już pełnoletnimi, formalnie dojrzałymi ludźmi). Nie jest to łatwe, ale staramy się to robić, to wymaga indywidualnej pracy ze studentami, niemożliwe jest w uczelni kształcącej wiele tysięcy studentów. Dlatego my ograniczyliśmy rozwój ilościowy - w Nowym Sączu całe zaplecze jest na 3 tysiące studentów stacjonarnych i 2 tysiące zaocznych. Nie więcej. Dlatego wprowadziliśmy rodzaj tutoringu dla studentów I roku, mamy dyżury psychologa, każde studenckie koło naukowe czy koło zainteresowań ma swojego opiekuna i moderatora. Ja osobiście pracuję z „liderami” studenckimi – tymi najbardziej kreatywnymi i energicznymi. To fascynująca praca, a silny i emocjonalny związek absolwentów ze Szkołą pokazuje, że ta praca przynosi rezultaty. Nie uważam, że istnieje jeden wzorcowy model menedżera – ale dyskusje o tym to osobny temat na dużą rozmowę.


    Pytanie 8:

      Na zakończenie proszę powiedzieć, jak powinna wyglądać według Pana edukacja menedżerska w Polsce i na świecie? Jak będzie wyglądać w przyszłości?


    Odpowiedź:

      Dużo o tym myślę, ale i piszę. Proponuję więc Pana czytelnikom przeczytać choćby jeden mój artykuł „Edukacja dla biznesu” zawarty w dodatku specjalnym do pierwszego tegorocznego numeru „Nowego Życia Gospodarczego” (12.01.2003) czy też duży tekst przedstawiony w listopadzie 2003 roku na XIX Spotkaniach Polskiego Towarzystwa Informatycznego w Mrągowie – „Przyszłość wiedzy i szkolnictwa wyższego – spojrzenie praktyka” (opublikowany przez PTI w książce pod redakcją Piotra Fuglewicza i J. Gabary „Gromadzenie i korzystanie z wiedzy w nowoczesnej gospodarce – teorie, techniki, narzędzia”).


    Dziękujemy bardzo za rozmowę. Życzymy sukcesu w światowym finale konkursu Przedsiębiorca Roku 2003 w Monako.



    Dr Krzysztof Pawłowski

    Fizyk, założyciel i rektor Wyższej Szkoły Biznesu – National–Louis University w Nowym Sączu oraz Wyższej Szkoły Biznesu w Tarnowie, były senator i prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Nowym Sączu.
o mnie | kontakt | okiem przedsiębiorcy | w prasie | relacje z absolwentami | niezwykły album | wywiady
Krzysztof Pawlowski 2007 © Wszystkie prawa zastrzeżone